Strona w przebudowie


wtorek, 2 maja 2017

Pyrkon 2017 Relacja

Jak co roku wybieraliśmy się na Pyrkon z mieszaniną stresu i ekscytacji. Największy konwent w Polsce to w końcu świetna okazja do promocji i zebrania jakiegoś feedbacku. Dodatkowo plan działania zawierał prócz 2-4 stanowisk pokazowych także mój własny udział w turnieju, z którego jak najbardziej planuję się wytłumaczyć w dalszej części tekstu.



Na początek zacznijmy jednak od pozytywów, czyli znacznie lepszego umiejscowienia samego bloku. Stoły przystające do przestrzeni gamesroomu dawały tym razem ciągły przepływ ludzi a tym samym bardzo pozytywną liczbę zainteresowanych. Z tego też powodu mimo piątkowego terminu, z zakładanych dwóch osób prowadzących prezentacje i trzeciej rezerwowej z odpoczywającym gardłem – szybko przeszliśmy do systemu czteroosobowego. Na dwa a później trzy stoły przypadała więc jeszcze dodatkowa osoba odpowiadająca na ogólne pytania odnośnie projektu i zachęcająca do jego przetestowania jak tylko zwolni się jedno ze stanowisk.


Niezwykle ucieszyły nas także osoby wpadające od razu z własnymi modelami czy rozpiskami, czego nie było na innych imprezach. Oznacza to bowiem, że system jest w stanie funkcjonować samodzielnie bez naszego bezpośredniego wsparcia czy nawet wiedzy. Jakkolwiek cały czas gorąco zachęcamy do dzielenia się z nami prywatnymi rozgrywkami lub przemyśleniami z zupełnie luźnych i domowych rozgrywek. Wielokrotnie pomagały nam one dostrzec detale, które umykały naszej uwadze na testach czy konwentach. Niemniej ucieszyła nas także wizyta ekipy z 6mm Wargames, która bawiła się przy naszym stoisku na tyle dobrze, że oznaczyła swoją rozgrywkę we własnej fotorelacji z imprezy.

Ucieszył nas także jeden z naszych najdawniejszych fanów – Kapitan Molo, który nie dość, że zrelacjonował nam swoje wspomnienia pierwszej edycji to przygarnął nawet dwa papierowe podręczniki. Spotkanie ucieszyło nas tym bardziej, że Kapitan rozpoznał nas zza lady stoiska HEXy  Shopu, którego oferta przykuła naszą uwagę na dobre dwie godziny kolejnych dni konwentu. To naprawdę świetna sprawa, że Wojnacją interesują się nie tylko początkujący czy zmęczeni dużymi systemami gracze ale także ludzie aktywnie udzielający się w środowisku bitewnym.


W kwestii pokazów przepraszamy także wszystkich, którym z braku danych nie możemy podziękować osobiście lub tych, którzy liczyli na rozgrywkę w kolejne dni, kiedy mieliśmy już inne zobowiązania względem konwentu. Zapewniamy jednak, że jednokrotne przeczytanie 18 pierwszych stron podręcznika w połączeniu z obejrzeniem przykładowej, a dostępnej tutaj rozgrywki powinno być więcej niż wystarczające do rozpoczęcia przygody z Wojnacją.

Przejdźmy jednak do samego turnieju i na wstępie podziękujmy Privianowi, który nie dość, że kolejny raz stanął do walki ale także przyprowadził zawodnika z własną wampirzo-ghulową armią.
Zanim jednak przejdziemy do wyników turnieju, chciałbym raz jeszcze oficjalnie wytłumaczyć się z udziału w nim. Sprawa wygląda bowiem tak, że zapewnianie o turniejowych możliwościach Wojnacji to jedno, a praktyczne sprawdzenie taktyczno-emocjonalnych aspektów takiej rozgrywki to jednak odrobinę co innego. Łatwo więc wpaść w pułapkę suchych zapewnień albo nieumiejętności ogarnięcia pewnych praktycznych niuansów wynikających z niejednoznaczności prawdziwej bitewnej makiety. Dlatego też po latach sędziowania, zdecydowałem się oddać je komu innemu a samemu zagrać na serio i wczuć się w ten nieco mniej towarzyski klimat bezwzględnych kostek i wyśrubowanych planów taktycznych. Dodatkowo chciałem zrobić to frakcją, którą do tej pory najrzadziej widywałem na turniejach – Córkami Nemezis.


Po trzech rundach gier i podręcznikowego parowania najbardziej zbliżonych punktami przeciwników, udało się wyłonić zwycięską trójkę nawet bez potrzeby odwoływania się do małych punktów, które notabene liczyliśmy w nowy sposób, sumując wyeliminowane i zachowane puntky.

1 – DW – Córki Nemezis – 8pz, 1363 mp
2 – Privian – Klany Orków – 6pz, 1288 mp
3 – Bambusek – Mroczne Krasnoldy – 5pz, 1097 mp

Na takie a nie inne wyniki wpłynęły przede wszystkim rezultaty bezpośrednich spotkań. W tym moje dość szczęśliwe zwycięstwo z Mrocznymi Krasnoludami Bambuska, w którym impas pomiędzy regenerującymi się Wojownikami Chimery a niezwykle trudną dla nich do trafienia Natchnioną rozwiązała Vrondi przebijając się przez rannego Lothara i mszcząc dopiero co poległą towarzyszkę gradem kilkunastu szczęśliwych ataków. Rozgrywkę z Klanami Orków też zresztą przypieczętowała Czarodziejka udowadniając rannemu Trollowi, że model z sześcioma akcjami i prawie pełną kondycją nie może być bagatelizowany, zwłaszcza kiedy ma szansę aktywować się dwa razy pod rząd – na końcu jednej i zaraz na początku kolejnej tury.


Na zakończenie raz jeszcze dziękuję wszystkim wymienionym i niewymienionym za obecność oraz za poświęcony czas. Gwarantujemy, że to właśnie wasz czas i dobra zabawa są dla nas ciągle i niezmiennie najważniejsze, co mam nadzieję udowodnić swoją profesjonalną lecz niekomercyjną pracą na rzecz lepszych gier bitewnych.


3 komentarze:

  1. Cieszę się, że Privian "zaraził" mnie Wojnacją, turniej w nią był jednym z moich ciekawszych doświadczeń, jak nie najlepszym na Pyrkonie 2017, mimo, że moje wampiry i ghoule zwyciężyły tylko raz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za rok postaram się też przyjechać z własną rozpiska. No i w końcu turniej odbył się w normalnym terminie a nie w niedzielę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że się podobało. Gdyby był taki odzew i ruch jak tym razem to jeszcze więcej byśmy wyjazdowo działali. Może nawet jakiś większy stricte turniej zrobili.

    OdpowiedzUsuń