Strona w przebudowie


poniedziałek, 18 września 2017

2k6 powodów - Kompaktowość




Do dziś pamiętam, jak pierwszy raz wybrałem się na turniej gry bitewnej. Podany na stronie dystrybutora adres okazał się serią kamienic o wspólnym numerze, mocno utrudniającym dotarcie na miejsce przyjezdnemu z innego miasta. Brak telefonu do organizatorów czy pojęcia o wyglądzie innych uczestników również nie ułatwiał sprawy. Wystarczyła jednak chwila refleksji nad taszczoną oburącz torbą, aby kilka minut później wchodzić do właściwej klatki budynku. Stężenie ludzi z ciężkimi walizkami, skrzynkami na owoce czy turystycznymi plecakami okazało się bowiem niezwykle celną i łatwą do zauważania wskazówką. Dziś jednak mając internet w telefonie i pełną skrzynkę kontaktów, cenimy sobie wygodę także w kwestii gier bitewnych. Być może to właśnie dlatego w kwestii kompaktowości Wojnacja ustępuje pola wyłącznie planszówkom.


Do tego o ile łatwiej przetransportować kilka od kilkudziesięciu modeli, nikogo nie trzeba przekonywać. Warto jednak zauważyć, że transport małego oddziału otwiera wiele niedostępnych wcześniej opcji mogących znacznie poprawić komfort gracza czy bezpieczeństwo samych modeli. Odpadają w końcu piętrowe przekładki, obijające się w drzwiach torby czy sama niechęć to zawijania kilkudziesiątego z rzędu żołnierza.

Podstawki magnetyczne i metalowa blaszka robią tu robotę z dowolnie małym pudełkiem.

Każdy kto grywa w gry bitewne gdziekolwiek poza swoim domem czy lokalnym sklepem wie, że pakować trzeba ze sobą nie tylko modele. O niewielkiej wielkości wojnacyjnego pola bitwy wspominaliśmy już przy okazji odcinka dotyczącego centymetrów, jednak tym razem warto przypomnieć, że mała przestrzeń gry przekłada się nie tylko na blat czy matę, ale także na mniejszą ilość makiet. W przypadku Wojnacji do gry wystarcza zaledwie kilka terenów o wielkościach od płotka do małej chatki. W nieco złośliwej praktyce oznacza to nie tylko możliwość zapakowania się do samochodu osobowego, ale nawet wygodny transport komunikacją miejską. 


Zrolowana mata i zestaw makiet, które niemal dałyby się wsunąć do środka.

Ostatnim i chyba najmniej oczywistym elementem logistycznym jest wszystko to co potrzebne jest do gry, a nie jest ani makietą ani modelami. W zależności od systemu jest to nawet do kilku podręczników, kości, karty, wzorniki, opisy rozpisek, erraty czy specjalne elementy terenu. Dodatkowo można tu też dodać ogół czynników opóźniających grę: znanego bardziej z planszówek setupu lub montowania stołów lub kozłów, które mają za zadanie pomieścić pokaźne blaty. Okazuje się bowiem, że zbiór pozornie nieistotnych detali potrafi skutecznie rozciągnąć małą grę do dość złożonej skali, o czym przekonać się może każdy, komu wydaje się, że turniejowy X-wing to tylko trzy statki, z łatwością mieszczące się w pudełku śniadaniowym. W przypadku Wojnacji, prócz miarki i tytułowych 2k6 potrzebne są co prawda znaczniki wyczerpania, dodatkowe kostki sześciościenne do oznaczania ran i kondycji, karty jednostek oraz okazjonalnie wzornik, jednak wszystko to mieści się z powodzeniem w pudełku o pojemności kieszeni.


Drobnicy niby trochę jest, ale pojawia się ona w starciu stopniowo, nie spowalniając rozgrywki.

2 komentarze:

  1. Potwierdzam - tak to właśnie wygląda w praktyce. Wreszcie ktoś, kto wymyślił bitewniaka, zauważył, że nie każdy jest zamożnym, starszym Anglikiem, z własnym domkiem na wsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre jest też to, że wystawiając się na 2-3 stanowiska z własnymi blatami nie potrzebujemy samochodu dostawczego ;)

      Usuń